sobota, 31 sierpnia 2013

Chapter 1.



Tak. Dzisiaj jest ta głupia gala czy co to tam ma być. MTV czy jakoś tak. Nie chciałem iść. Miałem dosyć gali. Wolałem śpiewać i grac niż chodzić koło tych wszystkich gwiazd.  Ale pójdę, jak zwykle. Nie robię tego dla siebie robię to dla nich. Dla naszych fanów.
*po gali*
Właśnie mieliśmy iść do hotelu. Było po wszystkim. Cieszyłem się, że dostaliśmy tą statuetkę. Miło. Ale to i tak zasługa naszych kochanych fanów.  Chcieliśmy iść na piechotę. Bynajmniej ja to zaproponowałem a chłopcy się zgodzili. Tak szczerze to też zgłodniałem a nie miałem ochoty na kuchnie hotelową. Paul pojechał samochodem z naszą statuetką a my szliśmy jak rozbawione nastolatki. Co chwile głośne śmiechy, żarty.  Naglę przechodząc ulicą zauważyłem sporawą restaurację. Raczej nie wyglądał na tanią. Postanowiłem, że może zjemy tam. Oczywiście znowu zobaczyłem gromkie „Tak”. Pchnąłem szklane drzwi i weszliśmy do środka. Zlustrowałem całe pomieszczenie. Białe kafelkowe ściany. Czarne wygodne kanapy i białe stoliki z czarno białymi obrusami. Zajęliśmy stolik koło nie powiem nie interesującej brunetki. Od już prawie 3 lat byłem sam. A ona wydała się mi interesujące. Miała naprawdę śliczne brązowe włosy do ramion. Niebieskie oczy.
- Co dla panów ? – zapytała kelnerka wyrywając mnie z transu.
Złożyliśmy tam jakieś zamówienie. Sam dokładnie nie wiem co zamówiłem. Główną gwiazdą tego naszego „ powrotu do hotelu” była on. Nagle podeszła do niej kelnerka. Nie wierzyłem, że dla niej samej przyniosła tyle jedzenia. A jednak wszystko zjadła. Podczas jej jedzenia my dostaliśmy nasze zamówienie. Poskubałem trochę tego co miałem na talerzu aż zauważyłem kontem oka, że dziewczyna wychodzi. Od razu pomknąłem za nią. Siedziałem po lewej Liam’a dlatego był troszkę na mnie zły , że przebiegłem mu po kolanach. Dziewczyna chwytała za klamkę. Byłem już strasznie niej blisko. Nagle jednak jak za pomocą magicznej różdżki wyskoczyła jakaś kelnerka. Zręczniej ją wyminąłem i wybiegłem z restauracji. Obejrzałem się we wszystkie możliwe kierunki. Lewo, prawo i znowu lewo, prawo. Naglę zauważyłem ją. Szybko skręciłem w lewą uliczkę. 
-Czekaj ! – krzyknąłem.
Brunetka natychmiast się obróciła. Miała strasznie zdziwione spojrzenie.
-Słuchaj bo ten no… - jąkałem się.
Wziąłem głęboki wdech.
- Umówisz się zemną? Jutro w parku o 15:30.
-Ok. – odparła bez zastanowienia ukazując moim oczom równe białe zęby.  – Jestem Kate . – podała mi dłoń.
-Niall, strasznie mi miło. – odparłem i podałem jej mój numer telefonu.
- Do jutra ! – rzuciła w odchodne i już jej nie było. 

* ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ *
Cześć ! Mam nadzieję, że wam się spodobało :) Piszcie co sądzicie ;*
                                                                         
Ania 

Cześć.

Cześć ! Strasznie mi miło, że wpadłaś lub wpadłeś na mojego bloga. Znajdziesz na nim opowiadanie czyli fanfiction z One Direction. Jeśli masz jakieś pytanie pisz je w komentarzu. Każdą krytykę w sprawie niedoskonałości stylistycznych czy innych postaram się "spełnić". Cóż nie przedłużając zapraszam na pierwszy rozdział :)