Cześć ! Postaram się dodawać wpisy co dwa dni ! Wcześniej zapomniałam o tym napisać. Jednakże obiecuję, że w każdym tygodniu wstawię chociaż jedne rozdział! Paa, pozdro ;*
Ania
Is not a problem
niedziela, 1 września 2013
sobota, 31 sierpnia 2013
Chapter 1.
Tak. Dzisiaj jest ta głupia gala czy co to tam ma być. MTV
czy jakoś tak. Nie chciałem iść. Miałem dosyć gali. Wolałem śpiewać i grac niż
chodzić koło tych wszystkich gwiazd. Ale
pójdę, jak zwykle. Nie robię tego dla siebie robię to dla nich. Dla naszych
fanów.
*po gali*
Właśnie mieliśmy iść do hotelu. Było po wszystkim. Cieszyłem
się, że dostaliśmy tą statuetkę. Miło. Ale to i tak zasługa naszych kochanych
fanów. Chcieliśmy iść na piechotę.
Bynajmniej ja to zaproponowałem a chłopcy się zgodzili. Tak szczerze to też
zgłodniałem a nie miałem ochoty na kuchnie hotelową. Paul pojechał samochodem z
naszą statuetką a my szliśmy jak rozbawione nastolatki. Co chwile głośne
śmiechy, żarty. Naglę przechodząc ulicą
zauważyłem sporawą restaurację. Raczej nie wyglądał na tanią. Postanowiłem, że
może zjemy tam. Oczywiście znowu zobaczyłem gromkie „Tak”. Pchnąłem szklane
drzwi i weszliśmy do środka. Zlustrowałem całe pomieszczenie. Białe kafelkowe
ściany. Czarne wygodne kanapy i białe stoliki z czarno białymi obrusami.
Zajęliśmy stolik koło nie powiem nie interesującej brunetki. Od już prawie 3
lat byłem sam. A ona wydała się mi interesujące. Miała naprawdę śliczne brązowe
włosy do ramion. Niebieskie oczy.
- Co dla panów ? – zapytała kelnerka wyrywając mnie z
transu.
Złożyliśmy tam jakieś zamówienie. Sam dokładnie nie wiem co
zamówiłem. Główną gwiazdą tego naszego „ powrotu do hotelu” była on. Nagle
podeszła do niej kelnerka. Nie wierzyłem, że dla niej samej przyniosła tyle
jedzenia. A jednak wszystko zjadła. Podczas jej jedzenia my dostaliśmy nasze
zamówienie. Poskubałem trochę tego co miałem na talerzu aż zauważyłem kontem
oka, że dziewczyna wychodzi. Od razu pomknąłem za nią. Siedziałem po lewej
Liam’a dlatego był troszkę na mnie zły , że przebiegłem mu po kolanach. Dziewczyna
chwytała za klamkę. Byłem już strasznie niej blisko. Nagle jednak jak za pomocą
magicznej różdżki wyskoczyła jakaś kelnerka. Zręczniej ją wyminąłem i wybiegłem
z restauracji. Obejrzałem się we wszystkie możliwe kierunki. Lewo, prawo i
znowu lewo, prawo. Naglę zauważyłem ją. Szybko skręciłem w lewą uliczkę.
-Czekaj ! – krzyknąłem.
Brunetka natychmiast się obróciła. Miała strasznie zdziwione
spojrzenie.
-Słuchaj bo ten no… - jąkałem się.
Wziąłem głęboki wdech.
- Umówisz się zemną? Jutro w parku o 15:30.
-Ok. – odparła bez zastanowienia ukazując moim oczom równe
białe zęby. – Jestem Kate . – podała mi
dłoń.
-Niall, strasznie mi miło. – odparłem i podałem jej mój
numer telefonu.
- Do jutra ! – rzuciła w odchodne i już jej nie było.
* ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ * ☺ * ☻ *
Cześć ! Mam nadzieję, że wam się spodobało :) Piszcie co sądzicie ;*
Ania
Cześć.
Cześć ! Strasznie mi miło, że wpadłaś lub wpadłeś na mojego bloga. Znajdziesz na nim opowiadanie czyli fanfiction z One Direction. Jeśli masz jakieś pytanie pisz je w komentarzu. Każdą krytykę w sprawie niedoskonałości stylistycznych czy innych postaram się "spełnić". Cóż nie przedłużając zapraszam na pierwszy rozdział :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)